wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział 1



***


Cała roztrzęsiona podeszłam do Alex i opadłam obok niej na kanapę. Co to do cholery własnie było?!
Kim był ten koleś?
- Um.. zdajesz sobie sprawe kto to był? – zapytała niepewnie brunetka.
- Nie, nie bardzo. – burknęłam czując jak stres schodzi z moich ramion. Alex patrzyła na mnie jak na wariatkę.
Halo? Może mi wreszcie powiesz kto to?!
- To Hunter.. – odpowiedziała na moje niezadane pytanie.
- Nic mi to nie mówi. – wzruszyłam ramionami zakładając kosmyk włosów za uchu
- Nic Ci to nie mówi?! – pisnęła odchylając się ode mnie.
Ona jest chyba taka głupia albo zwyczajnie ogłuchła. Westchnęłam a na moje usta wkradł się lekki uśmieszek
- Przystojny był. – bąknęłam stukając paznokciami o blat.  Spojrzałam na Alex jej oczy były niczym pięciozłotowe monety. Bacznie przypatrywała się na jakiś punkt za mną. Obejrzałam się przez ramie i zobaczyłam ten sam wzrok co kilka sekund temu. Moje serce podskoczyło do gardła a w ustach poczułam straszną suchość.
- Zatańczysz? – to raczej brzmiało jak rozkaz a nie pyanie. Lekko skinęłam głową wstając z miejsca. Brunet złapał mnie za dłoń i zaprowadził na parkiet między tańczących ludzi. Połozył swoje dłonie na mojej talii i przyciągnął mnie do siebie. Wzdrygnęłam się lekko po czym położyłam dłonie na jego karku.
- Wyglądasz bardzo korzystnie w tej sukience Kate. – wyszeptał mi do ucha lekko je przygryzając. Gwałtownie wciągnęłam powietrze na co on się zaśmiał.
- Um.. Dzięki. – bąknęłam przymykając mocno oczy.
Skąd znasz moje imię do cholery?!
Biłam się z myślami kiedy ponownie usłyszałam jego głęboki głos.
- Pewnie zastanawiasz się skąd znam twoje imię Katie. – mruknął.
NO I TO CHOLERNIE, GOŚCIU!
– Po prostu muszę wiedzieć wszystko o swoich ofiarach. – Zaśmiał się gardłowo lekko całując moją szyje. – Jestem Liam. – dodał zostawiając mnie zupełnie samą na środku parkietu.
Dobra, co to kurwa właśnie było?


~*~

To co wydarzyło się trzy dni temu, już dawno przestało mnie obchodzić. Postanowiłam nie mówić o tym Alex bo wiem, że osrałaby się na samą wieść, że znam jego imię. Przewróciłam się na drugi bok z nadzieją, że jeszcze śpię. No ale nadzieja matką głupich.. Przeciągnęłam się głośno ziewając a moje kości strzyknęły znajomo sprawiając mi lekki ból. Skrzywiłam się po czym wstałam z łóżka przerzucając  włosy na lewe ramie. Spojrzałam na zegarek wskazywał 8;09. Zaraz chwila co?! 8;09?!
Poderwałam się z łóżka i szybko wbiegłam do łazienki wykonując poranne czynności. Po drodze wzięłam prysznic i umyłam zęby.
- Jezu nie zdążę, Jezu nie zdążę! – powtarzałam na głos jak jakąś modlitwę wbiegając do pokoju zawinięta w sam ręcznik. Szybko nałożyłam się w bieliznę po czym ubrałam się w jasne jeansy biały top a na ramiona narzuciłam czarny żakiet. Złapałam swoją torbę i zbiegłam po schodach o mało się nie zabijając. Nałożyłam swoje białe trampki.
- ALEX WYCHODZĘ! – krzyknęłam głośno zamykając za sobą drzwi a zaraz po tym truchtałam już do pracy. Co prawda do Coffe Heaven nie miałam daleko, ale z racji, że zaspałam byłam nieźle podenerwowana.  Jasna cholera! Jak meganer kawiarni może zaspać?!
Crawford. Co. Się. Z. Tobą. Dzieje?
Prychnęłam pod nosem na samą siebie po czym pchnęłam drzwi kawiarni.
Jebane dzwoneczki.
- Hej Jason! – krzyknęłam do chłopaka stojącego za ladą. Jak się cieszę, że to On dzisiaj otwierał kawiarnie a nie ja.
- Hej. – blondyn odpowiedział lekko podenerwowany.
- Coś się stało? – zapytałam wchodząc za marmurowy blat. Chłopak wzruszył ramionami wymijając mnie. Ok? To było dziwne..
Rozejrzałam się po dobrze znanym mi miejscu. Ściany w kolorze karmelu idealnie współgrały z brązowymi stołami i jasnymi skórzanymi kanapami. Na ścianach wisiały obrazy w kolorze bieli i brązu co dopełniało całe wnętrze.
Westchnęłam kierując się na zaplecze. Moim oczom ukazały się drzwi z tabliczką „Dla personelu” nacisnęłam na klamkę a drzwi ustąpiły. Sięgnęłam na jedną z półek po firmowego laptopa po czym wróciłam na sale siadając przy stoliku naprzeciwko okna. Dzwoneczki znowu zabrzęczały a ja zobaczyłam uśmiechniętą Kylie.
- Hej Katie! – pisnęła radośnie energicznie mi machając.
- Cześć. – uśmiechnęłam się do niej włączając laptopa.
- Kawy? – zapytała wieszając swój płaszczyk na wieszaku.
- O rany! Uratujesz mi tym życie! – odparłam na co Kylie wybuchła śmiechem.
Po dziesięciu minutach na moim stole stała pyszna latte którą wręcz uwielbiałam. Od razu pociągnęłam z filiżanki mocny łyk co rozbudziło moje zmysły. Zaczęłam zawzięcie grzebać w dokumentach firmy gdy mój telefon wydał z siebie krótką wibracje. Przeciągnęłam palcem po ekranie aby odczytać wiadomość.
Od; Unknown.
Wyglądasz seksownie kiedy się spieszysz, Kat. Masz uroczą bliznę na pupie muszę przyznać. x
Moje oczy otworzyły się szeroko.
Co do kurwy?!
Głośno przełknęłam ślinę rozglądając się po kawiarni. Nikogo oprócz Kylie nie było na sali.
Do; Unknow.
Słucham? Kim ty jesteś żeby pisać mi takie rzeczy?!
Chwilę się zastanowiłam po czym kliknęłam wyślij. Niemal natychmiast dostałam odpowiedź na co mój żołądek skręcił się boleśnie.
Od; Unknown.
Nie wiesz kim jestem? Oh, i przestań się tak rozglądać nie zobaczysz mnie! X
O chuj.. Ma ktoś może majtki na zmiane? Bo chyba właśnie zesrałam się ze strachu.
Jeszcze raz omiotłam kawiarnie spojrzeniem. Ludzi przybyło więc to gówno mógł mi pisać każdy. KAŻDY!
Katie. Spokojnie ogarnij się.
Do; Unknown.
Skąd masz mój numer i kim jesteś do cholery?!
Nacisnęłam wyślij po czym schowałam telefon do kieszeni. Odniosłam komputer na swoje miejsce i oznajmiłam Kylie, że idę zapalić. Wyciągnęłam papierosa z paczki i odpaliłam go. Smak nikotyny i mięty rozległ się w mojej buzi. Telefon w mojej kieszeni zawibrował a ja z frustracją wypuściłam dym nosem.
Od; Unknown.
Kurwa, Katie! Wyglądasz tak cholernie pociągająco z tym papierosem w buzi.. Ugh, nie wspominałem, że muszę wiedzieć wszystko o swoich ofiarach? Xx
Papieros wypadł mi z budzi a świat zaczął wirować.
To ten psychol Hunter. Cudownie!
Zdenerwowana wróciłam do środka. Musiałam wyglądać tragicznie ponieważ jakaś starsza pani zapytała mnie czy wszystko dobrze. Zapewniłam ją, że wszystko jest ok.
ALE KURWA NIE JEST!
Ponownie wyjęłam telefon odpisując na sms.
Do; Unknown.
ODPIEPRZ SIĘ ODE MNIE!
Nacisnęłam wyślij. Chwile stałam przy ladzie dyskutując z Kylie o nowym menu kawiarni.
Dzwoneczki zabrzęczały a w drzwiach stał ON.
O. MÓJ. JEZU.
Przełknęłam głośno ślinę wracając wzrokiem do Kylie.
- Idę dalej pracować. – zaśmiałam się nerwowo. Dziewczyna podała mi plik kartek na których było zawarte nowe menu. Musiałam zatwierdzić i odrzucić niektóre propozycję. Powędrowałam powrotem na swoje dawne miejsce i starałam się skupić na robocie. Ale nie mogłam. Och dlaczego? Bo przy ladzie właśnie stał Liam odbierający swoją kawę i kierował się.. W MOJĄ STRONĘ?! CO?
Boże, Katie nie panikuj.. Dobra panikuj!
- Mogę się dosiąść? – zapytał ostrym tonem. Spojrzałam w górę i napotkałam to samo spojrzenie co kilka dni temu. Moje ciało całe się spięło a głos uwiązł mi w gardle.
- Czego chcesz? – zapytałam kiedy siadł naprzeciw mnie.
- Ciebie, Katie. – odparł z ironicznym uśmiechem.
Matko, czy jest na sali lekarz?!


~*~


Witam, witam.
Mamy pierwszy rozdział!
Kto się cieszy? Bo ja napewno! 
rozdziały będą się pojawiać różnie raz na tydzień lub na dwa. 
Pytania? 
ask
twitter.
MUCH LOVE!
~ Katie xoxo.
PS. Nie wiem kiedy będę mieć szablon za co bardzo przepraszam.

2 komentarze:

  1. hej, tutaj Angela z remindmelove.blogspot.com. Zamawiałaś u mnie szablon tylko mam pewien problem, zrobiłam już nagłówek dla bloga dwukolumnowego, bo nie doczytałam o tych trzech kolumnach. Postaram się zrobić z tego trzy kolumny, ale pobijesz mnie jeśli nie uda mi się i zrobię dwie? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu ;) Może być 2kolumnowy dla mnie to w sumie żadna różnica ;)

      Usuń