***
Liam's POV
- James! Zbieraj dupe, jedziemy. - krzyknąłem w głąb domu chowając swoją broń do tylnej kieszeni.
- Nie przestrzel sobie dupy, Payne. - usłyszałem za sobą głos przyjaciela, na co uśmiechnąłem się lekko.
- Przestrzelić dupe to mogę ewentualnie tobie. - parsknąłem, kiedy wsiadaliśmy do mojego auta.
- Gdzie jedziemy? - zapytał James zmieniając stacje w radiu.
- Pan Bieber chce się przywitać. - zaśmiałem się odpalając papierosa.
Droga minęła ez większych przeszkód, kiedy podjechaliśmy pod jeden z magazynów Bieber'a On właśnie wysiadał ze swojego samochodu. Zdenerwowałem się na samą myśli, że będę rozmawiał z tym gadem.
- No proszę, proszę, proszę! Kto tu do nas zawitał? - krzyknąłem głośno i rozłożyłem ramiona. - Czego chcesz, Bieber? - zapytałem wkładając ręce do kieszeni.
- Na pewno nie walki, Payne. - warknął stając naprzeciw mnie. - Obawiam się, że jestem twoim najmniejszym problemem. - zaśmiał się drapiąc się w kark.
- Do rzeczy. - ponagliłem Go wyciągając kolejnego papierosa.
- Trevor nie żyje, co pewnie już wiesz.
- Tak wiem, miałem nawet zlecenie od niego na jedną laskę, ale nie zapłacił więc suka jeszcze chodzi po tym świecie. - zakpiłem a do mojej głowy wrócił przerażony wyraz twarzy i zapłakane oczy Katie.
Cholera jasna! Wyjdź z mojej głowy!
Spojrzałem na Justina wydawał się być bladszy niż minutę temu.
- Cokolwiek. - potrząsnął głową. - Twoim głównym zmartwieniem będzie Niall. -dodał a z mojej twarzy odpłynęły wszystkie kolory. Zdenerwowanie wyskoczyło poza jakąkolwiek skale.
Zacisnąłem szczękę przypominając sobie dzień w którym zmieniło się całe moje życie.
- Lana? -krzyknąłem wchodząc do opuszczonego magazynu. - Lana! Jesteś tu? - kolejny krzyk rozległ się po magazynie.
Usłyszałem pisk i odgłos odbezpieczanej broni. Obróciłem się i zobaczyłem moją dziewczynę. Zapłakaną, z zakrytymi ustami i bronią przy skroni. Trzymał ją ten skurwiel. Moje serce krwawiło, kiedy widziałem Lane w takim stanie.
- Puść ją Horan. - syknęłam patrząc w jego oczy. Był w nich czysty obłęd.
- Zmuś mnie, Payne. - zaśmiał się mocniej przyciskając broń do jej blond włosów. Dziewczyna zapłakała żałośnie a ja czułem, że nie opanuje mojego gniewu.
Wyjąłem spluwę zza spodni i wycelowałem nią w Horana.
- Puść ją skurwielu. - warknąłem przełykając ślinę. - Ona nie jest w to wplątana. Po prostu ją puść. - dodałem jeszcze bardziej zdenerwowany.
- Oh, doskonale wiem, że nie jest ale, kiedy ją zabije umrzesz i ty. - zaśmiał się mocniej ściskając ciało blondynki.
Lana jęknęła z bólu a ja próbowałem zignorować poczucie winy.
- Spokojnie skarbie, wyciągnę Cię z tego. - szepnąłem w jej stronę na co Niall się zaśmiał.
- Ostatnie słowo? - zapytał patrząc raz na mnie raz na Lane. - Nie? To papa. - krzyknął i w tym samym czasie mój i jego pistolet wystrzelił. Zobaczyłem upadające ciało Lany i Horan'a, który leżał półprzytomny na ziemi.
Podbiegłem do blondynki. Jej głowa była cała we krwi, była zimna... Taka blada,nie żyła. Ten skurwiel ją zabił...
- Po co mi to mówisz? - zapytałem tłumiąc w sobie łzy.
Kurwa, Payne! Uspokój się.
- Chcę Cię prosić o przysługę. Jesteś mi ją chyba winny. - odpowiedział oblizując wargi.
Boże, dlaczego.. ugh.
- Jaką? westchnąłem i podrapałem się w ramie.
Justin chciał coś powiedzieć gdy jego telefon nagle zaczął dzwonić. Obydwoje przewróciliśmy oczami.
Jedyne co mnie zdziwiło to wyraz twarzy chłopaka, kiedy odbierał telefon.
- Halo? . . . Co?! . . . Dobra mała tylko spokojnie . . . Wyjmij ją . . . Tak, chyba nie zapomniałaś jak się strzela? . . . Zaraz będę . . . Schowaj się . . . Pa. - był zdenerwowany, widziałem to.
- Przysługa zaczyna się teraz. - powiedział niespokojnie. - Wsiadaj, jedziesz ze mną. - warknął podchodząc do auta.
Czy mówiłem, że nienawidzę, kiedy ktoś mi rozkazuje? Nie? To teraz mówię.
Zignorowałem swoją irytacje i wsiadłem do swojego samochodu po czym zacząłem jechać za Bieber'em.
- Stary co się tutaj dzieje? - zapytał James patrząc w okno.
- Sam chciałbym kurwa wiedzieć. - warknąłem skręcając w całkiem dobrze znaną mi ulice.
Cholera jasna. - tylko to przemknęło mi przez głowę, kiedy zatrzymaliśmy się nieopodal domu Kate.
- Ubezpieczaj. - mruknąłem do przyjaciela wychodząc z auta.
Podszedłem do Justina wyciągając broń. Bieber poinstruował mnie za pomocą gestów abym rozejrzał się wokół domu a on sam wejdzie do środka.
Wszystko wydawało się być ok, gdyby nie uchylone i wybite szklane drzwi z tyłu domu.
Wszedłem po schodach na werandę i po chwili byłem w środku.
Kuchnia była istnym pobojowiskiem tak samo jak salon. Zdecydowanie ktoś tu się włamał. Zobaczyłem Justina, który skinieniem ręki pokazał, że jest czysto i udał się na górę. Zrobiłem to samo ubezpieczając go. Zaczęliśmy sprawdzać każdy pokój, kiedy mi przypadło przeszukiwanie sypialni Katie.
Nic nie zwróciło szczególnie mojej uwagi oprócz uchylonych drzwi łazienki wszedłem do środka i zobaczyłem otworzone na oścież okno.
Musiał tędy zwiać.
Wychyliłem się aby zobaczyć czy nie kręcił się gdzieś po posesji ale niestety nikogo nie było. Wróciłem do pokoju i usłyszałem ciche szlochanie w szafie. Podszedłem bliżej i lekko otworzyłem drzwi. Zobaczyłem skuloną dziewczynę, która celowała we mnie bronią.
- Hej, spokojnie Katie.- szepnąłem odkładając swój pistolet na ziemie i kucnąłem przy brunetce. - Już wszystko dobrze. - dodałem wyciągając do dziewczyny dłoń. Kate patrzyła na mnie z przerażeniem. - Kat, spokojnie przyjechałem tu z Justinem. - zapewniłem ją na co brunetka odłożyła broń i złapała moją dłoń. Kiedy pomogłem jej wyjść z szafy dziewczyna przytuliła się do mnie i zaczęła cicho płakać.
Oszołomiony jej zachowaniem oplotłem ją ramionami tak żeby poczuła się bezpiecznie.
Przed moimi oczami pojawiła się przerażona Lana, kiedy pierwszy raz ktoś się do niej włamał.
- Csii piękna, już dobrze. - wyszeptałem gładząc jej plecy. Jej uścisk wokół moich żeber poluźnił się a ona sama odważyła się spojrzeć mi w oczy. I właśnie wtedy mnie uderzyło. Jej twarz była pobita i to dotkliwie.
Co za skurwiel jej to zrobił?
- Twoja twarz...- sapnąłem przymykając powieki.
- To nic... Um, dziękuje Liam. - wychrypiała ostatni raz się do mnie przytulając uśmiechnąłem się do niej lekko i wypuściłem ją z uścisku.
- Zwiał. - podsumował Justin wchodząc do pokoju. - Mała nic Ci nie jest. - zapytał, kiedy Katie rzuciła się w jego ramiona. Bieber posłał mi spojrzenie pełne podziękowań na co ja skinąłem głową.
- Dziękuję wam. - szepnęła, kiedy Justin wypuścił ją ze swoich objęć. Brunetka patrzyła raz na mnie raz na Biber'a.
- Skąd wy się znacie? - zapytała zdezorientowana.
- Katie... To chłopak Lany. - sapnął Justin a ja poczułem jak spada na mnie głaz.
Ona znała Lane?!
Dziewczyna zmieszała się i wyglądała jakby chciała coś powiedzieć.
- Przykro mi, Liam. - powiedziała cicho łamiącym się głosem.
Cholera, dziewczyno nie płacz!
- Zaraz, zaraz to wy się znacie? - Justin otworzył oczy ze zdziwienia.
- Długa historia. - powiedzieliśmy równo z Katie na co ona się zaśmiała.
- Czekam. - parsknął Justin przytupując nogą. Brunetka wybuchnęła śmiechem, który była na prawdę uroczy.
Katie pokrótce opowiedziała Bieber'owi naszą znajomość, ale ja nie zwracałem na to większej uwagi. Moje myśli krążyły wokół tematu znajomości Kate i Lany.
- No a wy skąd się znacie? - zapytała w końcu krzyżując ręce na piersi.
- Myślę, że Justin ci to opowie. - rzuciłem biorąc spluwę z podłogi i włożyłem ją za spodnie. - Musze iść, na razie. - mruknąłem wymijając ich po czym opuściłem dom Katie.
Tysiące myśli i pytań kłębiło się w mojej głowie i na żadne nie znałem odpowiedzi.
Nienawidzę żyć w niewiedzy!
- Gdzie teraz? - zapytał James, kiedy wsiadałem do samochodu.
- Dom. Potrzebuje snu i to dużo. - oznajmiłem odpalając sinik po czym ruszyłem w stronę mieszkania.
Nad ranem zbudził mnie dzwoniący telefon. Z gardłowym warknięciem sięgnąłem po komórkę i odebrałem połączenie.
- Co?!
- A propos przysługi - usłyszałem głos Justina. - pomożesz mi zrobić skok. - dodał rozłączając się.
Kolejny skok? Świetnie, Payne wraca do żywiołu.
Przewróciłem się na drugi bok z nadzieją, że jeszcze zasne ale przeliczyłem się.
Usiadłem na łóżku dłonią przejeżdżając po twarzy, spojrzałem na zegarek który wskazywał siódmą zero pięć.
Świetnie! Kto normalny wstaje o tak wczesnej porze?
złapałem jakąś koszulkę i przeciągnąłem ją przez głowe po czym zbiegłem na dół po schodach.
Miałem w planach zjeść jakieś śniadanie ale nie było mi to dane bo ktoś wręcz dobijał się do mojego mieszkania. Zdenerwowany podszedłem do drzwi i energicznie je otworzyłem. Moim oczom ukazał się Justin ubrany w czarne dresy, czerwony t-shirt a na nosie miał okulary przeciwsłoneczne.
Przewróciłem oczami wpuszczając go do środka.
- Czego chcesz? - zapytałem wchodząc do kuchni.
- Po pierwsze to podziękować za wczoraj. - przyznał opierając się o blat. - A po drugie to obgadać sprawy dotyczące skoku. - dodał wyciągając telefon.
- No mów. - ponagliłem go biorąc jabłko.
- To będzie cichy prosty skok na jubilera. Gaz usypiający, szybka ucieczka. - zaczął wyliczać a ja za każdym jego słowem chciałem przystąpić do działania.
- Masz wszystkich? - zapytałem gryząc owoc.
- Brakuje mi jednej osoby ale wiem już kto nią będzie. - zatarł dłonie uśmiechając się chytrze. - Dobra słuchaj potrzebna nam furgonetka i gaz usypiający. - powiedział patrząc w moją stronę.
- I ja mam się tym zająć? - zapytałem unosząc brew do góry.
- Dokładnie! - krzyknął klaskając w dłonie. - Teraz muszę lecieć. Będziemy w kontakcie trzymaj się. - dodał kierując się w stronę drzwi.
- Na razie. - mruknąłem odprowadzając go wzrokiem po czym udałem się na górę aby wziąć prysznic, który rozbudził mnie całkowicie. Wyszedłem z łazienki owinięty ręcznikiem na biodrach aby poszukać jakiś ubrań. Ostatecznie padło na jasne jeansy z niskim krokiem biały t-shirt i brązową skórzaną kurtkę. Kiedy już się ubrałem postanowiłem zadzwonić do Katie. Muszę się dowiedzieć skąd zna Lane i kto tak bardzo ją zmasakrował.
Wybrałem numer brunetki i położyłem się na łóżku czekając aż dobierze.
- Halo? - jej zachrypnięty głos dotarł do mojego ucha.
- Cześć piękna. - przywitałem się oblizując usta. Po drugiej stronie było słychać szmer jakby sprawdzała kto dzwoni.
- Um... Hej Liam. - szepnęła ziewając.
Usmiechnąłem się na samą myśl o jej wyglądzie.
- Jak się czujesz? - zapytałem patrząc w sufit.
- Dziękuję, całkiem dobrze. - odpowiedziała cicho. - Po co dzwonisz? - dodała.
- Chciałbym z tobą porozmawiać ale nie przez telefon. - sapnąłem drapiąc się w kark. - Możemy się spotkać? - zapytałem.
- Liam.. Moja twarz, wiesz nie chce żeby ktokolwiek zobaczył. -odpowiedziała a ja dam sobie rękę uciąć,
że zagryzała wargi.
- To przyjadę do ciebie. - rzuciłem krótko. - A i nie zagryzaj warg. - dodałem rozłączając się.
~*~
Hej kochani! Jest w końcu czwarty rozdział, który trochę napsuł mi krwi nie powiem.
No ale ważne, ze jest nieprawdaż?
Przepraszam Was, że tak długo nie dodawałam rozdziału ale mam dużo nauki i też swoje życie czyz nie?
Mam nadzieje, ze rodział się podoba!
Much love!
~ Katie xoxo
Pytania? odsyłam na aska.
- Po co mi to mówisz? - zapytałem tłumiąc w sobie łzy.
Kurwa, Payne! Uspokój się.
- Chcę Cię prosić o przysługę. Jesteś mi ją chyba winny. - odpowiedział oblizując wargi.
Boże, dlaczego.. ugh.
- Jaką? westchnąłem i podrapałem się w ramie.
Justin chciał coś powiedzieć gdy jego telefon nagle zaczął dzwonić. Obydwoje przewróciliśmy oczami.
Jedyne co mnie zdziwiło to wyraz twarzy chłopaka, kiedy odbierał telefon.
- Halo? . . . Co?! . . . Dobra mała tylko spokojnie . . . Wyjmij ją . . . Tak, chyba nie zapomniałaś jak się strzela? . . . Zaraz będę . . . Schowaj się . . . Pa. - był zdenerwowany, widziałem to.
- Przysługa zaczyna się teraz. - powiedział niespokojnie. - Wsiadaj, jedziesz ze mną. - warknął podchodząc do auta.
Czy mówiłem, że nienawidzę, kiedy ktoś mi rozkazuje? Nie? To teraz mówię.
Zignorowałem swoją irytacje i wsiadłem do swojego samochodu po czym zacząłem jechać za Bieber'em.
- Stary co się tutaj dzieje? - zapytał James patrząc w okno.
- Sam chciałbym kurwa wiedzieć. - warknąłem skręcając w całkiem dobrze znaną mi ulice.
Cholera jasna. - tylko to przemknęło mi przez głowę, kiedy zatrzymaliśmy się nieopodal domu Kate.
- Ubezpieczaj. - mruknąłem do przyjaciela wychodząc z auta.
Podszedłem do Justina wyciągając broń. Bieber poinstruował mnie za pomocą gestów abym rozejrzał się wokół domu a on sam wejdzie do środka.
Wszystko wydawało się być ok, gdyby nie uchylone i wybite szklane drzwi z tyłu domu.
Wszedłem po schodach na werandę i po chwili byłem w środku.
Kuchnia była istnym pobojowiskiem tak samo jak salon. Zdecydowanie ktoś tu się włamał. Zobaczyłem Justina, który skinieniem ręki pokazał, że jest czysto i udał się na górę. Zrobiłem to samo ubezpieczając go. Zaczęliśmy sprawdzać każdy pokój, kiedy mi przypadło przeszukiwanie sypialni Katie.
Nic nie zwróciło szczególnie mojej uwagi oprócz uchylonych drzwi łazienki wszedłem do środka i zobaczyłem otworzone na oścież okno.
Musiał tędy zwiać.
Wychyliłem się aby zobaczyć czy nie kręcił się gdzieś po posesji ale niestety nikogo nie było. Wróciłem do pokoju i usłyszałem ciche szlochanie w szafie. Podszedłem bliżej i lekko otworzyłem drzwi. Zobaczyłem skuloną dziewczynę, która celowała we mnie bronią.
- Hej, spokojnie Katie.- szepnąłem odkładając swój pistolet na ziemie i kucnąłem przy brunetce. - Już wszystko dobrze. - dodałem wyciągając do dziewczyny dłoń. Kate patrzyła na mnie z przerażeniem. - Kat, spokojnie przyjechałem tu z Justinem. - zapewniłem ją na co brunetka odłożyła broń i złapała moją dłoń. Kiedy pomogłem jej wyjść z szafy dziewczyna przytuliła się do mnie i zaczęła cicho płakać.
Oszołomiony jej zachowaniem oplotłem ją ramionami tak żeby poczuła się bezpiecznie.
Przed moimi oczami pojawiła się przerażona Lana, kiedy pierwszy raz ktoś się do niej włamał.
- Csii piękna, już dobrze. - wyszeptałem gładząc jej plecy. Jej uścisk wokół moich żeber poluźnił się a ona sama odważyła się spojrzeć mi w oczy. I właśnie wtedy mnie uderzyło. Jej twarz była pobita i to dotkliwie.
Co za skurwiel jej to zrobił?
- Twoja twarz...- sapnąłem przymykając powieki.
- To nic... Um, dziękuje Liam. - wychrypiała ostatni raz się do mnie przytulając uśmiechnąłem się do niej lekko i wypuściłem ją z uścisku.
- Zwiał. - podsumował Justin wchodząc do pokoju. - Mała nic Ci nie jest. - zapytał, kiedy Katie rzuciła się w jego ramiona. Bieber posłał mi spojrzenie pełne podziękowań na co ja skinąłem głową.
- Dziękuję wam. - szepnęła, kiedy Justin wypuścił ją ze swoich objęć. Brunetka patrzyła raz na mnie raz na Biber'a.
- Skąd wy się znacie? - zapytała zdezorientowana.
- Katie... To chłopak Lany. - sapnął Justin a ja poczułem jak spada na mnie głaz.
Ona znała Lane?!
Dziewczyna zmieszała się i wyglądała jakby chciała coś powiedzieć.
- Przykro mi, Liam. - powiedziała cicho łamiącym się głosem.
Cholera, dziewczyno nie płacz!
- Zaraz, zaraz to wy się znacie? - Justin otworzył oczy ze zdziwienia.
- Długa historia. - powiedzieliśmy równo z Katie na co ona się zaśmiała.
- Czekam. - parsknął Justin przytupując nogą. Brunetka wybuchnęła śmiechem, który była na prawdę uroczy.
Katie pokrótce opowiedziała Bieber'owi naszą znajomość, ale ja nie zwracałem na to większej uwagi. Moje myśli krążyły wokół tematu znajomości Kate i Lany.
- No a wy skąd się znacie? - zapytała w końcu krzyżując ręce na piersi.
- Myślę, że Justin ci to opowie. - rzuciłem biorąc spluwę z podłogi i włożyłem ją za spodnie. - Musze iść, na razie. - mruknąłem wymijając ich po czym opuściłem dom Katie.
Tysiące myśli i pytań kłębiło się w mojej głowie i na żadne nie znałem odpowiedzi.
Nienawidzę żyć w niewiedzy!
- Gdzie teraz? - zapytał James, kiedy wsiadałem do samochodu.
- Dom. Potrzebuje snu i to dużo. - oznajmiłem odpalając sinik po czym ruszyłem w stronę mieszkania.
Nad ranem zbudził mnie dzwoniący telefon. Z gardłowym warknięciem sięgnąłem po komórkę i odebrałem połączenie.
- Co?!
- A propos przysługi - usłyszałem głos Justina. - pomożesz mi zrobić skok. - dodał rozłączając się.
Kolejny skok? Świetnie, Payne wraca do żywiołu.
Przewróciłem się na drugi bok z nadzieją, że jeszcze zasne ale przeliczyłem się.
Usiadłem na łóżku dłonią przejeżdżając po twarzy, spojrzałem na zegarek który wskazywał siódmą zero pięć.
Świetnie! Kto normalny wstaje o tak wczesnej porze?
złapałem jakąś koszulkę i przeciągnąłem ją przez głowe po czym zbiegłem na dół po schodach.
Miałem w planach zjeść jakieś śniadanie ale nie było mi to dane bo ktoś wręcz dobijał się do mojego mieszkania. Zdenerwowany podszedłem do drzwi i energicznie je otworzyłem. Moim oczom ukazał się Justin ubrany w czarne dresy, czerwony t-shirt a na nosie miał okulary przeciwsłoneczne.
Przewróciłem oczami wpuszczając go do środka.
- Czego chcesz? - zapytałem wchodząc do kuchni.
- Po pierwsze to podziękować za wczoraj. - przyznał opierając się o blat. - A po drugie to obgadać sprawy dotyczące skoku. - dodał wyciągając telefon.
- No mów. - ponagliłem go biorąc jabłko.
- To będzie cichy prosty skok na jubilera. Gaz usypiający, szybka ucieczka. - zaczął wyliczać a ja za każdym jego słowem chciałem przystąpić do działania.
- Masz wszystkich? - zapytałem gryząc owoc.
- Brakuje mi jednej osoby ale wiem już kto nią będzie. - zatarł dłonie uśmiechając się chytrze. - Dobra słuchaj potrzebna nam furgonetka i gaz usypiający. - powiedział patrząc w moją stronę.
- I ja mam się tym zająć? - zapytałem unosząc brew do góry.
- Dokładnie! - krzyknął klaskając w dłonie. - Teraz muszę lecieć. Będziemy w kontakcie trzymaj się. - dodał kierując się w stronę drzwi.
- Na razie. - mruknąłem odprowadzając go wzrokiem po czym udałem się na górę aby wziąć prysznic, który rozbudził mnie całkowicie. Wyszedłem z łazienki owinięty ręcznikiem na biodrach aby poszukać jakiś ubrań. Ostatecznie padło na jasne jeansy z niskim krokiem biały t-shirt i brązową skórzaną kurtkę. Kiedy już się ubrałem postanowiłem zadzwonić do Katie. Muszę się dowiedzieć skąd zna Lane i kto tak bardzo ją zmasakrował.
Wybrałem numer brunetki i położyłem się na łóżku czekając aż dobierze.
- Halo? - jej zachrypnięty głos dotarł do mojego ucha.
- Cześć piękna. - przywitałem się oblizując usta. Po drugiej stronie było słychać szmer jakby sprawdzała kto dzwoni.
- Um... Hej Liam. - szepnęła ziewając.
Usmiechnąłem się na samą myśl o jej wyglądzie.
- Jak się czujesz? - zapytałem patrząc w sufit.
- Dziękuję, całkiem dobrze. - odpowiedziała cicho. - Po co dzwonisz? - dodała.
- Chciałbym z tobą porozmawiać ale nie przez telefon. - sapnąłem drapiąc się w kark. - Możemy się spotkać? - zapytałem.
- Liam.. Moja twarz, wiesz nie chce żeby ktokolwiek zobaczył. -odpowiedziała a ja dam sobie rękę uciąć,
że zagryzała wargi.
- To przyjadę do ciebie. - rzuciłem krótko. - A i nie zagryzaj warg. - dodałem rozłączając się.
~*~
Hej kochani! Jest w końcu czwarty rozdział, który trochę napsuł mi krwi nie powiem.
No ale ważne, ze jest nieprawdaż?
Przepraszam Was, że tak długo nie dodawałam rozdziału ale mam dużo nauki i też swoje życie czyz nie?
Mam nadzieje, ze rodział się podoba!
Much love!
~ Katie xoxo
Pytania? odsyłam na aska.